Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 czerwca 2014

I żywy stąd nie wyjdzie nikt, czyli odrobina autopromocji

"I żywy stąd nie wyjdzie nikt" to zbiór opowiadań, który właśnie ukazał się nakładem wydawnictwa Fabryka Słów. Zbiór o tyle ciekawy, że wśród 10 tekstów pojawił się również jeden autorstwa mojej skromnej osoby.
Więc, jeśli chcecie zobaczyć, jak mój styl pisania broni się, kiedy piszę prozę, to zachęcam. Opowiadanie nosi tytuł "47. Oddział Zwiadu Imperialnego" i ponoć jest najsłabszym w zestawieniu, co osobiście uznaję za dowód na to, jak dobre są pozostałe. Więc, miłej lektury. 
http://fabrykaslow.com.pl/ksiazki/i-zywy-stad-nie-wyjdzie-nikt

wtorek, 13 marca 2012

Taniec ze Smokami, czyli dokończ książkę George

Zima już prawie nadeszła.
Czekaliśmy, czekaliśmy, czekaliśmy, a potem czekaliśmy jeszcze trochę. I oto wreszcie, kilka tygodni temu ukazała się druga część polskiego wydania Tańca ze Smokami, piątej części Pieśni Lodu i Ognia Georga R. R. Martina. Z tej okazji postanowiłem powtórnie przeczytać książkę, tym razem po polsku, i podzielić się pewnymi przemyśleniami i spostrzeżeniami. Zrobię to w dwóch wersjach, pierwszej bez spoilerów, drugiej z nimi.
Najpierw jednak się wyżalę odnośnie polskiej wersji. Pominę już kilka błędów w stylu zastąpienia Królewskiej Przystani, Nocną Przystanią w jednym z fragmentów itp. Skupię się największym problemie polskiego wydania.
W tej chwili na stronie Empiku oryginalna wersja Dance with Dragons kosztuje 64 zł, za tą cenę dostajesz pięknie wydaną książkę w twardej oprawie, na świetnym papierze i w ogólnej jakości, która aż się prosi o miejsce na półce.Tymczasem, polska wersja kosztuje w sumie 81 zł i zawiera w sobie dwie rolki papieru toaletowego zlepione kawałkiem tektury. No dobra, przesadzam, co nie zmienia faktu, że jakościowo mamy tu do czynienia z przepaścią rozmiarów Wielkiego Kanionu. Tym bardziej absurdalny jest fakt, że polska wersja jest w sumie prawie 20 zł droższa. Co więcej, wspomniana wersja angielska wydana jest w większym niż tradycyjny formacie, dzięki temu zawiera tylko 704 strony (w przeciwieństwie do 1016 wydania standardowego). Nawet biorąc pod uwagę wydłużenie się książki w polskiej wersji, w dalszym ciągu myślę, że w takim formacie zmieściliby się w jednej książce. Choć oczywiście, wtedy wydusiliby z fanów mniej pieniędzy. Może się czepiam, ale po prostu wkurza mnie, kiedy widzę tą wspaniałą wersję angielską, aż proszącą się o miejsce na półce i porównuję z tym, co wyszło po polsku.
Dobra, a teraz do rzeczy:

BEZ SPOILERÓW:

Nie chcę tu takiego plugastwa. To nie Królewska przystań.
Akcja piątego tomu zaczyna się w punkcie, w który zostawiło nas zakończenie 3 części. Pierwsza połowa książki toczy się równocześnie z 4 tomem, pokazując co w tym czasie robiły te ciekawsze postacie. W drugiej części fabuła wreszcie rusza dalej, pokazując nam również dalsze poczynania części postaci z poprzedniej książki (Asha, Cersei, Arya itd.).
Powiem szczerze, że nie łatwo jest oceniać tą książkę i to głównie z powodu tego, że wydaje się ona nie dokończona. George nie zdołał zmieścić prawie 100 stron tekstu (grzbiet książki nie wytrzymałby takiej ilości stron) i to widać. Książka sprawia wrażenie, jak gdyby urwała się w połowie. Większość wątków nie odnajduje satysfakcjonującego zakończenia. Po prostu, coś się dzieje, coś się dzieje, koniec. To strasznie denerwujące. Choć zapewne będzie mniej kłopotliwe, dla przyszłych czytelników, którzy będą mieli już w rękach dalszy ciąg. Więc, jeśli czytasz to za tych kilka lat, kiedy wyjdzie już WoW, zignoruj to co napisałem.
Drugim problemem jest fakt, że przez pierwsze pół książki mamy powtórkę z Uczty dla Wron. Masa postaci łazi w kółko i coś robi, ale w sumie nic z tego nie wynika i człowiek ma nieodparte wrażenie, że nic się w tej książce nie dzieje. Wynika to oczywiście z faktu, że pierwotnie tych wydarzeń miało tu nie być. George planował kilkuletni przeskok po zakończeniu 3 tomu. Ostatecznie z tego zrezygnował i zachował płynność fabuły, niemniej z jakiegoś powodu, zamiast jak najszybciej przelecieć przez te wydarzenia i dotrzeć do punktu w który planował pierwotnie podjąć historię, George postanowił przeciągać te wydarzenia przez wieczność. Nie ma tu żadnych zwrotów akcji, właściwie ogólnie, nie ma tu akcji. Jest kilka wątków, które wloką się naprzód, ale całość zdaje się stać w miejscu. Na szczęście w drugiej połowie to się zmienia i znów można odnieść wrażenie, że czyta się książkę z tej samej serii co Nawałnica Mieczy, niemniej brak zakończenia psuje znowuż tą część. Przy czym ogólnie, nie jest to zła książka. Wręcz przeciwnie, opisy, dialogi, sposób budowania historii, zaskakujące zwroty akcji (w drugiej części), to wszystko nadal tu jest. Po prostu po latach czekania, chyba oczekiwałem czegoś bardziej kompletnego. No cóż, pociesza tylko, że tym sposobem WoW wrzuci nas prosto w wir akcji, już od pierwszych rozdziałów (czyli w rzeczywistości ostatnich rozdziałów tej część).

SPOILERY:

Na tym świecie tylko zima jest pewna.
Więc, zacznijmy od tego co złe, tak, właśnie na was patrzę Jon i Daenerys.
Więc Dany boleje nad losem swojego ludu i uprawia seks z obleśnym najemnikiem, a potem bierze ślub. Tyle, właśnie streściłem cały jej wątek. To już wszystko. Wprawdzie w tle dzieje się sporo ciekawych rzeczy, ale właśnie, w tle. Bo sama Dany nie robi absolutnie nic, do czasu, aż odlatuje na smoku (to akurat było zajebiste). Tymczasem Jon chodzi w kółko i rozmawia z różnymi osobami i podejmuje masę decyzji, które być może kiedyś okażą się niezwykle ważne. I to jest główny problem, w większości przypadków nie widzimy konsekwencji jego czynów. Jon buduje sobie armię dzikich, naprawia twierdze wzdłuż Muru, przygotowuje się do wojny, ale ta nie nadchodzi. Nic się nie dzieje. A później nagle dostaje rolę Cezara w Westerowskiej wersji Idów Marcowych. Z pewnością zasłużył na tytuł najbardziej zaskakującego zwrotu akcji w książce, ale najpierw przeciągnął nas przez kilkaset stron nudy. I bądźmy szczerzy, Jon wróci.

Trudno wyglądać jak bohater, kiedy się jeździ na świni.
Teraz te średnie,czyli Tyrion. Więc nasza ulubiona postać zmierza i zmierza i zmierza i zmierza i wreszcie NIE dociera do Daenerys. Za pierwszym razem każdy kolejny rozdział zaczynałem łudząc się, że to już koniec i za każdym razem czułem zawód. Na obronę Tyriona dodam, że w sumie w jego wątku naprawdę dużo się dzieje. Poznajemy nowe miejsca, nowe postacie i co najważniejsze, poznajemy nowego pretendenta do tronu. To wszystko czyni jego rozdziały istotnymi, ale w dalszym ciągu, wydają się trochę rozciągnięte i często bezcelowe. 

Północ pamięta.
I to co najlepsze, czyli praktycznie cała reszta. Dla mnie postacią tego tomu był Theon. Jego historia jest ciekawa, spójna, popycha fabułę do przodu i ma świetny klimat. Każdy jego rozdział był celowy i wprowadzał coś nowego. Każdy zapadał jakoś w pamięć. I co najważniejsze, dawał nam jakiś wynik. Jakieś zakończenie. Theon wrócił, przeszedł przez piekło i przetrwał, teraz jest gotowy iść dalej, najwyraźniej jako narzędzie w rękach Brana.
Do tego Quentyn i Barristan. Dwie ciekawe postacie, które w dużej mierze wzięły na siebie ciężar uczynienia wątku Meereen faktycznie ciekawym. Głównie poprzez faktyczne działanie, w przeciwieństwie do, no wiecie, siedzenia i użalania się nad wszystkim. Efekty ich działań są różne, ale z pewnością ciekawie się o nich czytało.
Do tego plejada postaci pobocznych z mniejszą rolą i ilością rozdziałów. Bran i Davos  odpadli dosyć wcześnie z fabuły tego tomu, ale pierwszy wreszcie dotarł na miejsce i teraz bawi się magią, a drugi dał nam wspaniałą scenę z tekstem "Północ Pamięta!" która naprawdę podniosła mnie na duchu.
Do tego oczywiście Arya, Asha, Jaime, Cersei. Wszyscy pchnęli swoje historie dalej. Zwłaszcza Cersei, która w tym tomie wyszła dla mnie o wiele ciekawsza i nieporównywalnie mniej irytująca, niż w poprzednim tomie. Powiedziałbym wręcz, że jej spacer wstydu, był jednym z najlepszych rozdziałów w książce. 
Od siebie dodam jeszcze, że chcę więcej Dorn.

Nic nie wiesz, Jonie Snow.
Ostatecznie, Taniec ze Smokami to dobrze napisana książka z dosyć powolnym początkiem i brakiem zakończenia. Według mnie nie umywa się do pierwszych trzech tomów, ale nadal jest znacząco lepsza od 4 części i daje nadzieję na to, że szósty tom wbije znów w ziemię. Z pewnością mam po nim uczucie, że jesteśmy bliżej końca tej sagi. Coś czego nie czułem w żadnej z poprzednich części. I co równie ważne, epilog jest po prostu świetny. Jeśli jednak ktoś nie lubi się wkurzać i czuć znaczący niedosyt po zakończeniu lektury, powinien chyba poczekać na następną część.

czwartek, 2 czerwca 2011

Recenzja: Młody Samuraj, tom 1: Droga Wojownika

Ostatnio zabrałem się za lekturę książki Chrisa Bradforda, pod tytułem "Droga Wojownika". To pierwszy tom sagi "Młody Samuraj", opowiadającej o losach Jacka, młodego anglika szkolącego się na samuraja.
Akcja rozpoczyna się w roku 1611, kiedy okręt którym płynie dwunastoletni Jack  Fletcher rozbija się u wybrzeży Japonii. Cała załoga ginie z rąk (uwaga, uwaga) piratów ninja (!). Sam główny bohater zostaje ocalony przez mistrza walki dwoma mieczami, Masamoto Takeshiego. Następnie śledzimy losy Jacka, gdy próbuje on zrozumieć zawiłości kultury japońskiej i odnaleźć swoje miejsce w tym dziwnym, całkowicie obcym kraju.
Arcydzieło światowej literatury to to nie jest, ale w sumie nie musi być. Młody Samuraj to historia młodzieżowo przygodowa, więc bardziej liczy się tu, czy czyta się łatwo i przyjemnie. No cóż, zdecydowanie tak. Rozdziały są krótkie i mocno skoncentrowane na konkretnym wątku, czyta się je więc bardzo szybko. Spokojnie można przeczytać taki rozdział, kiedy ma się kilka minut wolnego (ja czytałem tą książkę w pracy). Styl nie jest powalający, momentami wręcz bywa toporny, ale czyta się dosyć łatwo. Fabuła jest prosta jak budowa cepa i nie sposób za nią nie nadążyć, choć w tej konwencji to zdecydowana zaleta. Postacie w większości zostały przez autora naszkicowane grubą kreską i wydają się dosyć jednowymiarowe. Źli są źli i niehonorowi. Dobrzy szlachetni i bohaterscy. Sam główny bohater bywa momentami denerwujący, ale ostatecznie byłem w stanie znaleźć dla niego sympatię.
Jeśli chodzi o samą fabułę, ja czytając miałem mocne skojarzenia z Harrym Potterem w wersji samurajskiej. Młody chłopiec trafia do nieznanego sobie świata, gdzie uczy się w szkole, o wiele ciekawszej niż te, do których my chodzimy. Nauczyciele są potężnymi wojownikami i jeden z nich nie znosi głównego bohatera i utrudnia mu życie na każdym kroku, z bohaterem łazi dwójka przyjaciół, którzy wszystko mu tłumaczą, do szkoły chodzi też arystokratyczny dupek patrzący na wszystkich z góry i rywalizujący z Jackiem (i nawet ma wielkiego, głupawego przydupasa), a gdzieś w tle, potężny, zły ninja knuje spisek mający... no cóż, zrobić coś bardzo złego. I zgadnijcie kto stanie naszemu czarnemu charakterowi na drodze (podpowiem, że nie będą to doświadczeni, dorośli wojownicy).
Zdecydowanie tym, co ta książka robi dobrze, jest przedstawianie kultury feudalnej Japonii. I tu uproszczony styl tej historii działa świetnie. Rozdział po rozdziale, krok po kroku, autor przedstawia nam zawiłości etykiety i sposobu myślenia samurajskich wojowników. I robi to w sposób łatwy, przystępny i zrozumiały dla dwunastoletniego bohatera, więc raczej nikt nie powinien czuć się zagubiony (cały jeden rozdział poświęcony jest higienie i częstotliwości brania kąpieli). Co więcej, ja osobiście czułem w tej książce miłość autora do tematu. Chris Bradford samemu ćwiczy sztuki walk i wywiad z nim, znajdujący się na końcu książki, jasno pokazuje jego fascynację kulturą samurajską. Na końcu książki znajduje się też słownik pojęć japońskich, wskazówki odnośnie wymowy i opis technik używanych przez Jacka.
Ostatecznie sama fabuła, choć niezbyt odkrywcza i często przewidywalna, doskonale pasuje do młodzieżowo przygodowego stylu powieści i mi osobiście sprawiła wystarczająco dużo frajdy, by sięgnąć po kolejne tomy.

Autor: Chris Bradford
Tłumaczenie: Hanna Pasierska
Wydawca: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2009
Liczba stron: 316
ISBN: 978-83-10-11631-4
Oprawa: miękka
Wymiary: 130 × 195 mm
Cena: 29,90 zł

Więcej o autorze i książce:
http://mlodysamuraj.pl/